Death Stranding czyli historia pewnego kuriera

Jeszcze zanim nastąpiła premiera, o Death Stranding już było głośno. Trudno się temu dziwić, bo samo nazwisko twórcy od lat potrafi rozgrzewać graczy niemalże do czerwoności. Hideo Kojima to autor inny niż większość znanych nazwisk ze świata gier. Spowodowało to, że DS zyskało miano najbardziej wyczekiwanego tytułu roku, jaki miał ukazać się na PS4. Co jednak z PC i opcją na xBox? Gracze komputerowi mają dostąpić zaszczytu wersji na peceta za kilka miesięcy, o ewentualnej opcji na xBoxa jak na razie jeszcze nic nie wiadomo.

Zamiast jednak zastanawiać się nad dostępnością gry na różnych platformach, lepiej odpowiedzieć sobie na pytanie, czy Kojimie udało się stworzyć zapowiadany przez niego nowy gatunek. Nie od dziś wiadomo, że Hideo potrafi wiele. Czasem jednak pycha kroczy przed upadkiem, nie oszczędzając nawet twórców takich jak Japończyk. Najpierw było burzliwe rozstanie z korporacją, a potem przechwałki. Charakterystyczne dla Kojimy? Trochę tak, ale wystarczył jeden zwiastun, krótki trailer, by gracze dosłownie oszaleli i zaczęli się niecierpliwić. Co zatem można powiedzieć o Death Stranding po zagraniu?

Dlaczego nazwisko Kojimy wywołuje aż tyle emocji?

Chyba można nazwać Kojimę człowiekiem legendą branży gier. Teraz dodatkowo za DS można także dołożyć mu przydomek “Hitchcock”, ponieważ budował atmosferę wokół swojego produktu naprawdę po mistrzowsku. Powoli odsłaniał kolejne elementy, a atmosfera gęstniała. Dlaczego? Bo jeszcze przed premierą wypowiadano się o grze w samych superlatywach i były to opinie nie laików, lecz mistrzów branży.

Czym jest studio Kojima Productions?

Kojima Productions to studio zatrudniające raptem 80 pracowników, powstałe po odejściu Hideo z korporacji. Takim nazwiskiem jak Kojima od razu zainteresowało się Sony, finansując, wydając i promując produkt Japończyka, a w zamian uzyskując pełne prawa do tytułu.

Studio, choć bardzo małe, zatrudnia prawdziwych specjalistów i stara się jak najwierniej przedstawić światu wizję Kojimy. Jako wizjoner, Japończyk od zawsze robił wszystko, by zrewolucjonizować nowożytne gry akcji opowiadając historię o prawdziwym człowieczeństwie, w której fatalizm miesza się z nadzieją. Po co to robił? Prawdopodobnie by dać graczom do myślenia i przedstawić im historię, którą zapamiętają na długo.

Death Stranding w praktyce – historia, która sprawi, że pokochasz być kurierem

Zanim poznasz wymagania tytułu, pozwól zabrać się w podróż, której fabuła najprawdopodobniej zawróci ci w głowie. Choć może teraz brzmi to jeszcze
nieprawdopodobnie, niewykluczone, że naprawdę pokochasz bycie kurierem. DS to nie tylko zwykły symulator nudnej pracy, to tytuł, w który chce się wejść, nie zważając na czas gry, a tego potrzebujesz sporo, by poczuć się w tym świecie naprawdę swobodnie.

Krótki gameplay z Death Stranding – zanim poznasz prawdziwą długość gry, zmierz się ze skomplikowaną rzeczywistością tego universum

Jesteś repatriantem, który potrafi powracać do swojego ciała po śmierci, co czyni cię kurierem idealnym. Czujesz się jednak jak zwykła figurka na szachownicy – musisz bowiem zrobić wszystko, by połączyć w sieć naznaczoną kraterami Amerykę, poprzez przenoszenie paczek z punktu A do B. Brzmi prosto? Nie u Kojimy, który przygotował dla ciebie świat, w którym obowiązującą walutą są Lajki i liczą się nawet takie drobnostki jak fakt, czy masz przy sobie buty na zmianę albo ile rzeczy upchniesz do plecaka..

Na skutek kataklizmu globalna infrastruktura łączności została niemal całkowicie zniszczona, a to jeszcze nie wszystko. Na świecie pojawili się Wynurzeni, zbłąkane ludzkie dusze, które za wszelką cenę próbują znaleźć dla siebie nowe ciała. Upadek ludzkości stara się powstrzymać grupa ludzi należąca do organizacji Bridges. Jako kurier jesteś nie tylko emanacją wszystkiego, co ludzkie w tamtym świecie (cierpisz chociażby na lęk przed dotykiem, swoistą „chorobę cywilizacyjną” tamtego universum oraz zespół DOOMS), jesteś też nadzieją na powstrzymanie cywilizacji przed upadkiem – a wszystko przez to, jaką pracę wykonujesz.

Już tutaj można zwrócić uwagę na to, że protagonista Death Stranding to dobrze wszystkim znany Daryl z ‚The Walking Dead’, ponieważ Sam Porter Bridges mówi głosem aktora Normana Reedus’a, czyniąc go jeszcze większym outsiderem.

Recenzja Death Stranding – jak odnieść się do czegoś, co w opinii innych od początku miało wyglądać jak edycja specjalna?

Świat DS to universum postapokaliptyczne wyrosłe na rzeczywistości online, z Lajkami jako walutą oraz powstałe na kanwie korzystania z mediów społecznościowych. Niby więc dostajemy w grze to, co zawsze, a jednak większość graczy odniesie wrażenie, że wykreowany przez Kojimę świat jest nam, ludziom, jakoś tak bardziej bliski niż inne gry osadzone w postapo.

Wynurzeni to jednak nie jedyni dodatkowi aktorzy twojej podróży – jeśli chcesz być dobrym kurierem, musisz pamiętać także o innych rzeczach

Przemierzasz Amerykę samotnie, przyjmując kolejne zlecenia dostawy. Robisz to nie tylko po to, by dostawać Lajki i popychać fabułę do przodu – więcej misji oznacza poprawę parametrów i dostęp do lepszego ekwipunku. Zaczyna się od pojemników, a skończyć można… na poruszaniu się całkiem wygodnym pojazdem.

W grze nie ma jednak tak łatwo, że im więcej załadujesz sobie na plecy, tym droższe i ważniejsze dostawy możesz przenosić – towary ulegają uszkodzeniu tak samo jak twoje buty, więc dobrze, żebyś miał chociaż jedną parę w zapasie. Szczególnie, że im cięższy plecak, tym wolniej i mniej pewnie się poruszasz, a teren, który pokonujesz jest dodatkowo słabo opisany i często trudny do przejścia.

Death Stranding może być przechodzony solo, ale prawdziwą frajdę z gry oferuje multiplayer

Jednym z najważniejszych elementów Death Stranding jest asymetryczny tryb wieloosobowy. Początkowo świat, który wizytujesz jako Sam jest bardzo jałowy, ale im dłuższy czas twojej gry, tym więcej śladów zostawiasz i tak dzieje się także z każdym innym grającym. Co więcej, poszczególne światy graczy przenikają się, a multiplayer działa bardzo naturalnie i oferuje wiele różnych opcji interakcji. Grając, możesz natrafić na cudze budynki i porzucony ekwipunek, z którego możesz zrobić użytek, a w grze jak w życiu – gratis to zawsze fajna sprawa.

Czy Kojima dał graczom to, co zapowiadał?

Death Stranding wypada świetnie jako całość. Widać, że Kojima nie jest sam ze swoją wizją, ma wokół siebie team, który może pochwalić się naprawdę dużymi umiejętnościami. Samo universum jest także doskonale wymyślone. To nie tylko pole gry, ale także pewien zespół filozoficzny, który niejednego gracza zmusi do myślenia.

Jak ocenić Death Stranding?

PLUSY – interesujący pomysł na gameplay – dobrze zrobiony dubbing, przez co gra nieźle wypada po polsku – sensownie poprowadzony świat i dobrze napisane postaci – wspaniała grafika – długi czas gry i obszerny świat MINUSY – ścieżka dźwiękowa jest okrojona, większość dźwięków stanowią odgłosy universum – ostatnie 2 godziny rozgrywki komplikują przekaz

DS to gra, która bez wątpienia zapada w pamięć. To produkcja unikatowa, która może posłużyć za przykład geniuszu Kojimy. Chyba, że nie lubimy jego estetyki, to wtedy Death Stranding może jawić się nam jako nudny i przerysowany. Jedno jest pewne, Japończyk dał nam tytuł inny niż wszystkie, a to poniekąd łączy się z jego zapowiedziami. Jak bardzo? To już każdy musi ocenić sobie sam.

Oficjalna premiera Death Stranding na PlayStation 4 miała miejsce 8 listopada 2019, zaś wersja na komputer ma ujrzeć światło dzienne latem 2020. Jeśli więc jesteś zainteresowany zagraniem w DS, rozejrzyj się, gdzie można dostać grę najtaniej, bo jej ceny w poszczególnych sklepach czasem nawet dość znacznie się od siebie różnią.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *